W piątek 18 lipca o godzinie siódmej rano z placu przed kościołem wyjechał pierwszy turnus kolonii letniej do Ustki. Dzięki udanym wyjazdom w latach poprzednich również i w tym roku tą formą wypoczynku zainteresowanych było mnóstwo dzieci. Z ogromną niecierpliwością więc wyczekiwali oni dnia wyjazdu.
Podróż nad morze przebiegła niezwykle spokojnie. Czas przejazdu trwał około dziesięciu godzin. Wieczór po przyjeździe poświęcony został na zakwaterowanie się w ośrodku "Mewa". Niestety nie od początku dane nam było cieszyć się słońcem i piękną pogodą. Pierwsze trzy dni były deszczowe i pochmurne. Był to sprawdzian kreatywności dla naszej kadry wychowawców, którzy jak zwykle nie zawiedli i mieli głowy pełne pomysłów.
Przez całą kolonię zorganizowanych było wiele konkursów. Na szczególna uwagę zasługują mistrzostwa piłki nożnej EURO 2008. Wszyscy chętni zostali podzieleni na cztery drużyny: reprezentacje Polski, Niemiec, Austrii i Chorwacji. Na otwarciu swoją obecnością zaszczycili nas: ks. Krzysztof Pelczar, kapelan tegorocznych mistrzostw Europy w piłce nożnej, p. Bogdan Spiż, oraz pomorski przedstawiciel Polskiego Związku Piłki Nożnej. Piłki z ich autografami były nagrodą dla najlepszego strzelca i najlepszego bramkarza turnieju. Przedsięwzięcie to dostarczyło wielkich emocji samym uczestnikom, jak i kibicom. Każdy na swój sposób mógł się zaangażować i poczuć ducha sportu. Starym zwyczajem kolonii jest konkurs czystości. Wychowawcy i komisja, złożona z chętnych, codziennie stali na straży porządku i czystości, by na koniec móc wyłonić zwycięzców.
Nie sposób zapomnieć o wyborach miss i mistera kolonii. Wybory były połączone z wieczorem hawajskim, zorganizowanym na basenie przy ośrodku. Kandydatki i kandydaci zaprezentowali się w przeróżnych strojach. Każde z nich starało się przedstawić własną osobę w jak najlepszym świetle. Oczywiście nikt nie został bez nagrody.
....
.... 
Nowością był też wieczór indiański. Poprzebierani za Indian rozpaliliśmy ognisko, piekliśmy kiełbaski, by potem wraz z Wielkim Wodzem zgłębić tajniki indiańskich tańców.
"Śpiewać każdy może, trochę lepiej, lub trochę gorzej". My śpiewaliśmy najlepiej. Dowiodło temu karaoke i nasz kolonijny Idol. Komisja przeprowadziła eliminacje, wyłaniając finalistów. Ci zaprezentowali się przed cała widownia podczas jednego z wieczorów. Nie był to jedyny akcent muzyczny. Dyskoteki były nieodłącznym elementem naszego wypoczynku i często stanowiły najbardziej wyczekiwany punkt dnia. Właśnie podczas nich bawiliśmy się przy najnowszych przebojach naszych ulubionych zespołów.
Na terenie ośrodka do dyspozycji mieliśmy basen, boisko do piłki nożnej, boisko do koszykówki i siatkówki. Ponad to mogliśmy korzystać z siłowni. Zapewniony był dostęp do Internetu. Chętni mogli również spróbować swoich sił w tenisie stołowym.
Pobyt nad morzem nie ograniczał się do pozostawania w Ustce. Zorganizowane mieliśmy dwie wycieczki. Pierwsza z nich wiodła na Kaszuby. Dzięki temu mogliśmy poznać historię i kulturę tej grupy etnicznej zamieszkującej Pomorze. Odwiedziliśmy muzeum ceramiki Neclów, gdzie przypatrywaliśmy się produkcji wyrobów ceramicznych, oraz Centrum Edukacji i Promocji Regionu w Szymbarku. Kolejna wycieczka udała się na ruchome wydmy w Słowińskim Parku Narodowym koło Łeby. Niezwykłość tego miejsca polega na tym, że mniejsze ziarna, występujące w niewielkich ilościach w piasku nadmorskim, są zwiewane ze szczytu. Ciągłe przesypywanie ziaren piasku nie zatrzymywanych przez roślinność powoduje stopniowe przemieszczanie szczytów wydm zgodnie z kierunkiem dominujących wiatrów.
Pan Bogdan Spiż przy okazji wizyty na otwarciu naszego turnieju piłki nożnej zasponsorował nam rejs statkiem, dlatego też w jedną z niedziel mieliśmy okazję przeżyć tę niecodzienną przygodę.
.... 
Sama Ustka również okazała się ciekawym miejscem. Niemalże co dzień przechadzaliśmy się promenadą, której historia sięga 1875, kiedy założono tu park z alejami spacerowymi. To właśnie tu w spacerach i śniadaniach na promenadzie lubował się książę Otto von Bismarck. Przy promenadzie mieści się latarnia morska wybudowana w 1892 z czerwonej cegły u nasady wschodniego falochronu. Posiada ośmiokątną wieżę o wysokości 21,5 m i wysyła światło na odległość prawie 30km.
Każdy słoneczny dzień skutkował wyjściem na plaże, gdzie zażywaliśmy kąpieli słonecznej, jak i tej w morzu, pod okiem ratowników WOPR. Dzięki temu, że podczas prawie całego naszego pobytu świeciło słońce, do domu mogliśmy wrócić chwaląc się piękną opalenizną.
Nikt nie pozostał obojętny na taki ogrom atrakcji i do domu wracaliśmy z odrobiną smutku. Uśmiech na naszych twarzach przywraca jednak myśl, że to już za rok będzie okazja, by spotkać się tam razem i ponownie świetnie spędzić czas.
W wypoczynku letnim w roku 2008 z kolonii parafialnej nad morzem skorzystało ponad 250 dzieci i mlodzieży.
Więcej zdjęć w dziale "Fotogaleria/Wypoczynek letnio-zimowy"